Więźniowie vs dzieci 1:0

Keeping my teeth healthy

Według raportu Najwyższej Izby Kontroli, około 90 % dzieci ma próchnicę. Co gorsza, tylko 3% wśród nich skorzystało z usług publicznego gabinetu stomatologicznego. Nic więc dziwnego, że opanowała nas epidemia próchnicy.

Ze szkół zniknęli dentyści, co przerzuciło odpowiedzialność za higienę jamy ustnej na rodziców. Nikt im jednak nie wytłumaczył w jaki sposób mają to robić. Opiekunowie często nie zdają sobie sprawy z tego jak bardzo istotne jest dbanie o buźkę maluchów od najmłodszych lat. Nieleczona próchnica w przyszłości skończy się wieloma, groźnymi powikłaniami zdrowotnymi.

Kolejnym problemem jest ograniczony dostęp do bezpłatnych świadczeń stomatologicznych. Szczególnie widać to w mniejszych miejscowościach, gdzie najbliższy gabinet dentystyczny znajduję się w odległości kilkudziesięciu kilometrów, a kolejki ciągną się w nieskończoność. W takim przypadku wizyta u lekarza to nie lada wyprawa, dlatego też te “eskapady” ograniczane są do niezbędnego minimum. Zazwyczaj odwiedziny u dentysty związane są z silnym bólem zębów. Nawet wtedy trzeba kilka godzin przesiedzieć w poczekalni. Dentystów zdecydowanie brakuje, a limity przyjęć na studia lekarsko-dentystyczne są ograniczane!

Ponadto, lekarze niechętnie przyjmują dzieci. Jest to trudny i wymagający pacjent, za którego pobiera się niską opłatę. Bardziej opłacalne jest obsługiwanie dorosłych. Oczywiście zdarzają się stomatolodzy z powołania, którzy chętnie zajmują się maluchami. Są to jednak wyjątki potwierdzające regułę. Lekarze często też ograniczają się tylko do leczenia i nie podejmują żadnych kroków, mających na celu promocję profilaktyki.

O ile wśród dzieci higiena jamy ustnej wygląda beznadziejnie, to zupełnie inaczej ma się sytuacja wśród więźniów. Skazanym zapewnia się całodobową opiekę medyczną i niezwłoczny dostęp do pełnych świadczeń zdrowotnych. Oczywiście wszystko to całkowicie za darmo. Skazani odwiedzają dentystę średnio 3 razy w roku, a na wizytę czekają od 4 do 14 dni, kiedy najmłodsi muszą wystać w kolejce nawet kilka tygodni.

Poza tym, sami lekarze przyznają, że wolą zajmować się osadzonymi, niż dziećmi. Jeszcze nie tak dawno, personel medyczny pracujący w aresztach i więzieniach po 15 latach pracy mógł przejść na emeryturę. Dzisiaj ten czas pracy jest dłuższy, ale nadal bardzo atrakcyjny.

Skazani mają obowiązek poddawać się leczeniom, co jest ściśle przestrzegane przez placówki więzienne i areszty. W ciągu 3 dni roboczych od daty przyjęcia więźnia poddaje się go badaniom wstępnym. W ciągu 14 dni zapewnia mu się profilaktyczne badania klatki piersiowej i stanu uzębienia.

W przypadku leczenia dzieci nie ma żadnych regulacji. To rodzic decyduje o częstotliwości wizyt u dentysty, a te są wyjątkowo rzadkie. Każdemu przysługują tylko 3 darmowe wizyty kontrolne w ciągu roku w ramach NFZu. Dzieci do 6-tego roku życia mogą odbyć wyłącznie 1 wizytę adaptacyjną, o czym rodzicom się nie mówi.

Jak zatem ratować się przed próchnicą?

W walce z chorobami jamy ustnej od samego początku powinny pomagać placówki oświatowe. Już w przedszkolu należy prowadzić zajęcia edukacyjne, które w podstawówce i gimnazjum byłyby kontynuowane. Miejsca te powinien regularnie odwiedzać stomatolog i przeprowadzać badania kontrolne. O wynikach rodziców należy informować na bieżąco i zapraszać ich na leczenie. Dlatego też dziecięce gabinety powinny być czynne po południu, aby opiekunowie mogli zabrać swoje pociechy po pracy do lekarza.
Co więcej, każdy dentysta, mający styczność z dziećmi, powinien uczyć rodziców i dzieci o tym, jak ważne jest dbanie o jamę ustną. Najlepszym rozwiązaniem będzie rozszerzenie i promocja programu “Gabinet przyjazny małemu pacjentowi”, dzięki któremu rodzice dowiedzą się do którego gabinetu udać się ze swoją pociechą, aby spotkanie ze stomatologiem było przyjemną i radosną przygodą, a nie przerażającym obowiązkiem.

 

Komentarze są niedostępne.